Wszystko zaczęło się w 2009 roku, cała moja pasja i miłość do Yorkshire Terierów.
Zacznę tak jak każdy psiarz, w moim domu od zawsze były psy.
Mój tata jest wielkim miłośnikiem owczarków niemieckich i te psy głównie mieszkały z nami,
potem był czas na małe rasy, jako dziewczynka chciałam mieć wesołego małego pieska.
Zaczęło się od suczki mieszańca, a skończyło na sznaucerze, który miał wyrosnąć na miniaturkę...
jednak wtedy nie wiedziałam co znaczy rodowód i rasowy pies.
Dodatkowo mój malutki przyjaciel chorował na parwowirozę, którą zaraził się z domowej "hodowli".
Weekend miał zadecydować, czy pies przeżyję czy zdechnie, wszystko było w naszych rękach.
Strzykawki i kroplówki to było normalne... Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, Sony przeżył, jako jedyny z miotu.
Po tej historii powiedziałam dość. Żadnych psów, nie chcę patrzeć na kolejne cierpienia.
Wytrzymałam rok, nie dałam rady bez czterech łap, merdającego ogona i budzenia mokrym całusem.
Przy wyborze psa dużo czytałam i dowiadywałam się różnych ciekawostek.
Dowiedziałam się w końcu co to rodowód, metryka, wystawy i prawdziwa hodowla.
Co takie rzeczy nam dają?
Spośród hodowli wybrałam tą jedną, w której kupiłam moją pierwszą sukę rasy Yorkshire Terier
Arwenę Diamond Passion FCI
(pragnę gorąco podziękować Adriannie Adamowicz za pomoc w pielęgnacji i wychowaniu Arweny oraz za wprowadzenie w świat kynologiczny)
W 2010 roku, złożyłam wniosek o rejestrację przydomka hodowlanego.
Kilka miesięcy później dostaliśmy wiadomość, że wśród naszych pięciu propozycji, związek kynologiczny wybrał ten jeden.
Od 2011 roku nasza hodowla istnieje pod nazwą
ROSA AURUM FCI
© ProStudio | Wszelkie prawa zastrzeżone © ROSA AURUM FCI 2010-2012